Witam wszystkich na moim blogu! Kot książkowy to swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię. Traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy. Jak widać, nie zależy mi na lajkach, wyświetleniach czy fanach. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny.

Jeśli znajdziecie tu opinie o produktach, będzie to oznaczać, że daną rzecz polecam, bo sama jej używam. Lub przeciwnie, nie sprawdziła się. Gdy pojawi się opis miejsca - byłam w nim i podobało mi się (lub nie). Na blogu będą też recenzje książek. Skąd pomysł? Bezskutecznie szukałam informacji o kilku książkach, które zamierzałam kupić, więc... stwierdziłam, że je kupię i sama napiszę recenzję. A co! A skoro na stary blog z recenzjami (filmów) nie mogę się dostać, bo zapomniałam hasła, będę wrzucać je tutaj. Ot i cała historyja.

czwartek, 5 października 2017

Kot książkowy

Sfrustrowana i przemęczona pracą stwierdziłam, że też należy mi się coś od życia. Kompulsywnie kupuję książki... i frustruję się jeszcze bardziej, że nie mam czasu ich czytać. I kupuję dalej, żeby się w nich mentalnie tarzać jak smok z "Hobbita" w złocie. Czasem jednak udaje mi się wygospodarować (czyt. wyszarpać) choć paręnaście minutek i wtedy pochłaniam je hurtem. Efektem jest nie tylko zadowolenie - założyłam nowy blog, tym razem poświęcony recenzjom. A coby nie. Być może w przyszłości będę je skrobać bezpośrednio tutaj, na razie jednak rozsiadłam się na Wordpressie. Gdyby ktoś był zainteresowany, zapraszam :)


*Fotka z sieci.