Witam wszystkich na moim blogu! Kot książkowy to swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię. Traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy. Jak widać, nie zależy mi na lajkach, wyświetleniach czy fanach. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny.

Jeśli znajdziecie tu opinie o produktach, będzie to oznaczać, że daną rzecz polecam, bo sama jej używam. Lub przeciwnie, nie sprawdziła się. Gdy pojawi się opis miejsca - byłam w nim i podobało mi się (lub nie). Na blogu będą też recenzje książek. Skąd pomysł? Bezskutecznie szukałam informacji o kilku książkach, które zamierzałam kupić, więc... stwierdziłam, że je kupię i sama napiszę recenzję. A co! A skoro na stary blog z recenzjami (filmów) nie mogę się dostać, bo zapomniałam hasła, będę wrzucać je tutaj. Ot i cała historyja.

piątek, 4 maja 2012

Zabawa blogowa

Na potrzeby zabawy, do której zaprosiła mnie Dragonella, zamieszczam post "prywatny" tutaj, a nie na Pazurzastym.


fot. Shutterstock

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Zawsze, wszędzie, kiedy mam okazję. Dziwne, że jeszcze nie jestem ślepa (choć okularów się już dorobiłam – tylko czasem zapominam je założyć). Trudno powiedzieć, kiedy najczęściej.

2. Jaki rodzaj książek najchętniej czytasz?
Trywialnie powiem, że lubię dobre książki. Tematyka może być przeróżna, choć najchętniej sięgam po fantasy czy horrory np. Kinga. Pominę już to, że moja miłość do niego zmalała w ciągu kilku lat na tyle, że do dziś nie zmęczyłam ostatniej części „Mrocznej Wieży”, którą wcześniej czytałam z wypiekami. Ale to pewnie przez to, że czytam mniej niż kiedyś, a na tę część musiałam strasznie długo czekać. No i odkochałam się w międzyczasie. Nie lubię tzw. babskiej literatury, choć podobała mi się „Bridget Jones” i jeszcze jedna tego typu książka. Niestety, pamiętam tylko, że miała kiczowatą różową okładkę. I główna myśl, jaką z niej zapamiętałam, to to, że kobiety po porodzie powinny uważać, kiedy publicznie kichają.

3. Jaką książkę ostatnio kupiłaś/dostałaś?
Nie kupuję książek. Aa, nie! Jakiś rok albo dwa lata temu kupiłam książkę z przepisami na drinki – „500 coctails” ;))) A co do prezentów, dostałam na urodziny tomik poezji Szymborskiej "Tutaj".

4. Co czytałaś ostatnio?
"Brama mroku i krąg światła" Tanyi Huff. Przypomniało mi się przy okazji, że niedługo miną dwa miesiące, odkąd przetrzymuję tę książkę.

5. Co czytasz obecnie?
W dalszym ciągu tę "Bramę mroku…" Jakoś tak leży i nie zachęca.

6. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi?
Zakładki. Leję po łapach chłopa, kiedy próbuje zagiąć róg jakiejś książki – i żałuję, że nie mam starej, drewnianej linijki.

7. E-book czy audiobook?
Ani to, ani to. Dla mnie książka ma być papierowa. Nie jestem gadżeciarą i nie przekonują mnie argumenty, że można mieć pół biblioteki w kieszeni. Nie podróżuję Koleją Transsyberyjską, żebym potrzebowała więcej niż jednej lektury na czas jazdy. Poza tym czytanie z monitora męczy moje oczy. Słuchać książek też bym nie chciała – „nie czuję” audiobooków.

8. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Chyba "Ania z Zielonego Wzgórza". Chyba, bo czytałam wtedy mnóstwo książek i, niestety, nie pamiętam czy nie było czegoś przed nią, co równie lubiłam.

9. Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
Z tym miałam niezłą rozkminkę. Łatwiej by mi było podać najbardziej nielubianą postać albo taką, która mnie drażniła ciapowatością (ach, ten Wokulski!). Ale po długim procesie tentegowania w głowie doszłam do wniosku, że skoro mam typować, postawię na pana Tomasza. Pamiętam, że czytałam kolejne tomy "Pana Samochodzika", rajcując się jak potłuczona, kiedy ucierał nosa kolejnym szpanerom możliwościami swojego pokracznego samochodu. Zawsze najbardziej lubiłam te momenty, kiedy wszyscy śmiali się z jego auta, a potem zzzziuuu! zostawiał w tyle super bryki, szpanerzy rozdziawiali japy i każden jeden prosił, żeby mu pozwolić zajrzeć pod maskę. Kurczę, wychodzi na to, że już we wczesnym dzieciństwie byłam blacharą…

A co do typowania kolejnych zabawowiczów, cóż. Jak zawsze w takich przypadkach, nie wyznaczam nikogo - i robię za "ostatnie ogniwo łańcucha" (bynajmniej nie najsłabsze).

12 komentarzy:

  1. Szymborska jest niesamowita. A co do książek, to jak dla mnie też papier. Tylko i wyłącznie. Zapach kartek, dotyk, bardziej namacalny świat... magia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :)))

      Szymborską bardzo lubię i strasznie żałuję, że nie poszłam na jej pogrzeb (a przecież mieszkam w Krakowie). Uwielbiam jej spojrzenie na zwyczajność i tylko pozornie prosty dobór słów.

      Ciekawe ilu osobom nasze podejście do książek wydaje się co najmniej przestarzałe :)))

      Usuń
  2. Witaj Ken,
    drewnianą linijką o długości 30 cm mogę służyć ;)
    Bardzo ujęło mnie, że wprowadzenia na blog jest również po rosyjsku. Piękny język.
    Pozdrawiam i cieszę się, że do mnie zaglądnęłaś, dzięki temu ja trafiłam do Ciebie :)
    Dobrej soboty!
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam witam :)))

      Rosyjskiego uczę się już piętnaście lat - od samej podstawówki aż do wylądowania na filologii. Do dziś śmieszy mnie brzmienie zdania "Magazin rabotajet krugłyje sutki", ale lubię ten śpiewny język. No i zdecydowanie bardziej śmieszy mnie ukraińskie: "Ptaszyna hojdałasja na hałużci" (Ptaszek kiwał się na gałązce ;)))

      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam również!

      Usuń
  3. ja wspominam z dziecinstwa zaczarowany ogrod, opowiesci o muminkach i wiele innych... troche brakuje mi czasu na czytanie i ciagle przyzekam sobie , ze sie to zmieni ;-) teraz na poduszce czeka wieczorem zaczarowana gora .-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :)))

      "Muminki" znam tylko z "Dobranocki" :))) A "Zaczarowaną górę" wciąż mam w planach. Kiedyś w końcu ją dopadnę.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Oh, I'm like you! I MUST have the paper version - an electronic book would not seem real!! And some of my favourites are also yours - a good book will break down the barriers, won't it?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))

      Today is easier to publish a book as a-book, but it's not "real" book in my opinion. I must feel pages, a smell of ink, I must hold it in my hands :)))

      Books are like magic - better than movies.

      Usuń
  5. Poczytałam z przyjemnością, bo rzadko się tak obficie rozpisujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, gdybyś poczytała niektóre moje notki, zmieniłabyś zdanie :))) Na Pazurzastym potrafię się nieźle rozpisać - na Kuferek wrzucam tylko rzeczy, które mi się podobają, tak, żeby nie siedział pusty. To miejscówka dla tych, którzy mnie szukają. Pierwsze drzwi, że tak powiem ;)))

      Usuń