Witam wszystkich na moim blogu! Kot książkowy to swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię. Traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy. Jak widać, nie zależy mi na lajkach, wyświetleniach czy fanach. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny.

Jeśli znajdziecie tu opinie o produktach, będzie to oznaczać, że daną rzecz polecam, bo sama jej używam. Lub przeciwnie, nie sprawdziła się. Gdy pojawi się opis miejsca - byłam w nim i podobało mi się (lub nie). Na blogu będą też recenzje książek. Skąd pomysł? Bezskutecznie szukałam informacji o kilku książkach, które zamierzałam kupić, więc... stwierdziłam, że je kupię i sama napiszę recenzję. A co! A skoro na stary blog z recenzjami (filmów) nie mogę się dostać, bo zapomniałam hasła, będę wrzucać je tutaj. Ot i cała historyja.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Haker

Nie było mnie, bo byłam zajęta. Zajęta wiecznym nadrabianiem zaległości, psuciem wzroku pisaniem kolejnych artykułów i prezentacji oraz pracą nad wytworzeniem garbu (jestem na dobrej drodze). Ostatnio byłam też zajęcia psuciem cudzych komputerów - a dokładniej skrzynek pocztowych, serwerów i innych rzeczy, na których się nie znam. Najważniejsze, że nawet nie znając się na tym, mogę mieć swój udział w spitoleniu i zablokowaniu sprzętu dwóch firm. Zawirusiłam komputer i porozsyłało mi się tysiące spamu z firmowego maila.

Raczej nie dostanę świątecznej paczki od żadnego z szefów.



W czym to było... Chyba w "Truman Show"... "Dzień dobry, a w razie gdybyśmy się już dziś nie widzieli, to dobry wieczór i do widzenia". Czy jakoś tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz