Witam wszystkich na moim blogu! Kot książkowy to swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię. Traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy. Jak widać, nie zależy mi na lajkach, wyświetleniach czy fanach. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny.

Jeśli znajdziecie tu opinie o produktach, będzie to oznaczać, że daną rzecz polecam, bo sama jej używam. Lub przeciwnie, nie sprawdziła się. Gdy pojawi się opis miejsca - byłam w nim i podobało mi się (lub nie). Na blogu będą też recenzje książek. Skąd pomysł? Bezskutecznie szukałam informacji o kilku książkach, które zamierzałam kupić, więc... stwierdziłam, że je kupię i sama napiszę recenzję. A co! A skoro na stary blog z recenzjami (filmów) nie mogę się dostać, bo zapomniałam hasła, będę wrzucać je tutaj. Ot i cała historyja.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Festiwal Penisa – Kanamara Matsuri

Taka mała odmiana - podsyłam Wam artykuł o bardzo oryginalnym japońskim święcie ;) Nie przydał się na portalu turystycznym, więc publikuję go tutaj.

Gdyby Zygmunt Freud przeniósł się w czasie do współczesnej Japonii i trafił w sam środek festiwalu Kanamara Matsuri, miałby o czym robić notatki, a możliwe, że szybko wypisałby cały ołówek. Barwny korowód biorący udział w Festiwalu Penisa potrafi zaskoczyć każdego – nie tylko żyjącego na początku ubiegłego wieku twórcę psychoanalizy, ale i XXI-wiecznego turystę obeznanego z niecodziennymi widokami.

Trzeba przyznać, że cudzoziemiec, który zawita do Kawasaki w pierwszą niedzielę kwietnia, może stanąć jak wryty na widok wielkiej parady, w której ulicą przesuwają się trzy ołtarze z penisami. Podczas Święta Płodności chodniki zapełniają się ludźmi śpiewającymi tradycyjne pieśni i dzierżącymi w dłoniach figurki penisów. Takich rzeczy nie ujrzy się nigdzie indziej – a raz zobaczonych nie zapomni się nigdy.



Penis Festiwal w Kawasaki

Po usłyszeniu hasła „azjatycki rozmiar” na twarzy niejednego człowieka pojawi się dwuznaczny uśmieszek. Europejczyka może dziwić, że w kraju, w którym męskie przyrodzenia są – statystycznie – średniej wielkości, odbywa się festiwal poświęcony tej części ciała. Mowa o Kanamara Matsuri, corocznym święcie hucznie organizowanym w Kawasaki. W tym dniu w świątyni Shinto ludzie modlą się w intencji płodności, łatwego porodu bądź długiego małżeństwa. Kierują kroki do sanktuarium, by odmówić modlitwę w celu zapewnienia sobie dostatniego życia oraz sukcesów w biznesie.

Święto Płodności ma swoje korzenie w kilkusetletniej tradycji. W przeszłości świątynię odwiedzały prostytutki, które modliły się o ochronę przed chorobami wenerycznymi. Z biegiem czasu zaczęli zjawiać się w niej ludzie proszący o zdrowie dla swoich dzieci bądź o rychłe zajście w ciążę. I tak tradycja przekształciła się w huczne obchody, których specyfika może szokować przeciętnego turystę z Polski, podczas gdy dla Japończyka nie jest niczym dziwnym. Widok lizaków w kształcie penisa nikogo nie gorszy, podobnie jak straganów z ciasteczkami, świeczkami, dekoracjami i fantazyjnie powycinanymi warzywami. W tym dniu można kupić nawet mini-fallusiki z rzodkiewki, a w ramach nawiązania do pochodzenia święta podczas festiwalu zbierane są pieniądze na badania nad wirusem HIV.

Festival of the Steel Phallus

Jak już padło wyżej, podczas swego rodzaju procesji ulicami przemieszcza się korowód z trzema ołtarzami. Jeden z nich zajmuje ogromny fallus w intensywnie różowym kolorze. Nie on jednak jest najważniejszy na festiwalu – pierwsze miejsce należy do czarnego penisa wykutego ze stali. Jak mówi legenda, demon o ostrych zębach ukrył się w waginie młodej mężatki i pozbawił jej męża przyrodzenia. Udało się go pokonać dopiero kowalowi, który wykuł oręże i przy jego pomocy wybił demonowi zęby. Nie wnikajmy jak, w każdym razie dziś czarny fallus zajmuje honorowe miejsce w pochodzie – inną nazwą święta jest bowiem Festival of the Steel Phallus.

Dni Płodności są wielkim świętem, w którym biorą udział nie tylko mieszkańcy Kawasaki, ale i cudzoziemcy, chętnie odwiedzający miasto w tym czasie. Personel festiwalu zachęca publiczność do angażowania się w przeróżnego rodzaju gry i zabawy. Dodatkowym atutem przyciągającym obcokrajowców jest lokalizacja – Kawasaki leży ok. pół godziny drogi na południe od Tokio.
*Zdjęcie z Wikipedii

2 komentarze:

  1. dobre!
    ja tam chętnie pojechałabym na takie święto :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już bliżej niż dalej - następne na wiosnę :)))

      Usuń