Witam wszystkich na moim blogu! Kot książkowy to swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię. Traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy. Jak widać, nie zależy mi na lajkach, wyświetleniach czy fanach. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny.

Jeśli znajdziecie tu opinie o produktach, będzie to oznaczać, że daną rzecz polecam, bo sama jej używam. Lub przeciwnie, nie sprawdziła się. Gdy pojawi się opis miejsca - byłam w nim i podobało mi się (lub nie). Na blogu będą też recenzje książek. Skąd pomysł? Bezskutecznie szukałam informacji o kilku książkach, które zamierzałam kupić, więc... stwierdziłam, że je kupię i sama napiszę recenzję. A co! A skoro na stary blog z recenzjami (filmów) nie mogę się dostać, bo zapomniałam hasła, będę wrzucać je tutaj. Ot i cała historyja.

wtorek, 17 lutego 2015

Światowy Dzień Kota

Pamiętacie, że 17 lutego to Światowy Dzień Kota?


Kot jaki jest, każdy widzi. Czasem biega, rozrzuca rzeczy i robi dużo hałasu. Ale większość czasu śpi, rozsiewając po domu dobrą energię.


Osobiście uważam, że w każdym domu jest wystarczająco dużo miejsca, by mógł zamieszkać w nim kot. Co za tym idzie, każdy dom powinien mieć swojego kota.

4 komentarze:

  1. Absolutnie każdy dom powinien mieć swojego własnego kota. Dom bez kota to nie dom i już :):):) Bo gdzie mruczenie, gdzie pomiaukiwanie, gdzie drapanie pazurkiem?
    Cudnego masz futrzastego;):) Tulaśny;):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tulaśny i słodki, jeśli tylko chce. Bo kiedy nie chce... ;)))

      Usuń
  2. Koty są cudowne, a ja się na pazurzastego znowu dostać nie mogę. Jeśli to Twoja świadoma decyzja o pozbawieniu mnie uprawnień do zaglądania do Ciebie, to proszę napisz mi to, bym się niepotrzebnie nie martwiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, czemu miałabym się od Ciebie odcinać? :( Nie wiem czemu tak się dzieje, ale zaraz to sprawdzę. Jak nic nie wymyślę, to po prostu usunę Twoje zaproszenie i prześlę Ci je jeszcze raz. Wtedy powinno być w porządku. Coś się musiało pokićkać, ale zapewniam Cię, że absolutnie nie zamykałam drzwi.

      Usuń