Witam wszystkich na moim blogu! Kot książkowy to swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię. Traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy. Jak widać, nie zależy mi na lajkach, wyświetleniach czy fanach. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny.

Jeśli znajdziecie tu opinie o produktach, będzie to oznaczać, że daną rzecz polecam, bo sama jej używam. Lub przeciwnie, nie sprawdziła się. Gdy pojawi się opis miejsca - byłam w nim i podobało mi się (lub nie). Na blogu będą też recenzje książek. Skąd pomysł? Bezskutecznie szukałam informacji o kilku książkach, które zamierzałam kupić, więc... stwierdziłam, że je kupię i sama napiszę recenzję. A co! A skoro na stary blog z recenzjami (filmów) nie mogę się dostać, bo zapomniałam hasła, będę wrzucać je tutaj. Ot i cała historyja.

sobota, 16 maja 2015

Veganmania w Krakowie! Już jutro!

Tak było w zeszłym roku:



A jak będzie jutro? Kraków, Klub Fabryka, początek imprezy o 11.00. Nikt tam nie wciąga do sekty, nikt do niczego nie zmusza, za to niedowiarki i sceptycy mają świetną okazję do przekonania się na własne oczy (i nosy, że o kubkach smakowych nie wspomnę), że "świry" wege i wega naprawdę jedzą coś więcej niż trawa i kamienie.

Ja już nie mogę się doczekać!

2 komentarze:

  1. A ja chętnie spróbowałabym takiego jedzonka- jestem otwarta na nowe smaki, a że jeszcze bez mięska, to tym bardziej (ostatnio staram się je ograniczać, jak mogę).:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było naprawdę dużo dużo dużo różnych wariantów. Na słodko, kwaśno i pikantnie, w sosie, placku i zupie ;)))

      Usuń