Witam wszystkich na moim blogu! Kot książkowy to swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię. Traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy. Jak widać, nie zależy mi na lajkach, wyświetleniach czy fanach. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny.

Jeśli znajdziecie tu opinie o produktach, będzie to oznaczać, że daną rzecz polecam, bo sama jej używam. Lub przeciwnie, nie sprawdziła się. Gdy pojawi się opis miejsca - byłam w nim i podobało mi się (lub nie). Na blogu będą też recenzje książek. Skąd pomysł? Bezskutecznie szukałam informacji o kilku książkach, które zamierzałam kupić, więc... stwierdziłam, że je kupię i sama napiszę recenzję. A co! A skoro na stary blog z recenzjami (filmów) nie mogę się dostać, bo zapomniałam hasła, będę wrzucać je tutaj. Ot i cała historyja.

piątek, 10 lipca 2015

Wrocław upalną niedzielą

Gdzie byłam, kiedy mnie nie było?

Tutaj, WE WROCŁAWIU :)

 

2 komentarze:

  1. Pod koniec lat 80 często bywałem zawodowo w tym przepięknym mieście, a koncerty organizowała mi Piwnica Świdnicka.
    Może neszcze mi się przydarzy?!
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam refleks z tym odpisywaniem... Przepraszam bardzo. Wrocław jest przepiękny, można za nim tęsknić.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń