Witam wszystkich na moim blogu! Kuferek na strychu stanowi swego rodzaju pierwsze drzwi, w które może zapukać osoba szukająca mnie w sieci. Drugie prowadzą do bloga prywatnego, zarezerwowanego dla osób, które znam i lubię - traktuję go bowiem jak dom, do którego nie zaprasza się pierwszego lepszego człowieka z ulicy.

Jak widać, nie zależy mi na ilości wyświetleń i tysiącach anonimowych fanów. Gdyby tak było, otworzyłabym blog główny. Piszę dla przyjemności, nie dla statystyk :) Jeśli znajdziecie tu bezczelną reklamę, będzie to oznaczać, że produkt polecam, bo sama go używam. Jeśli opiszę jakieś miejsce - byłam tam i podobało mi się. Jeśli wkleję jakiś obrazek czy tekst - mam taką ochotę ;)

Pseudorecenzje mikstur wszelakich

 Zawodowe blogerstwo (gdzie liczy się nie pióro, lecz statystyki wyświetleń plus jak pisać, by przyciągać milijony i zarabiać milijony) w połączeniu z patrzeniem na czytelników jak na fanów, a nie znajomych zwyczajnie mnie nudzi. Na moim blogu nie ma podstrony "Współpraca". Bloguję, bo lubię, nie czerpiąc z tego materialnych korzyści.

Czemu to piszę? Żeby uświadomić czytaczom, że Kuferek na strychu nie jest blogiem kosmetycznym. Nie zamierzam stać się jedną z blogerek-chodzących encyklopedii, zajawionych (by nie rzec: zafiksowanych) na punkcie kosmetyków. Ten blog nie jest od tego. Jestem blogerem z Pierwszej Fali, czyli z grupy blogujących od lat, piszących dla samego pisania, a jednocześnie tych, co przetarli szlaki i pokazali reklamodawcom moc internetów zupełnie przypadkiem.

Nie mam zamiaru stawać w konkury z blogerkami zajmującymi się szeroko rozumianą kosmetyką, pielęgnacją itepeitede. Nie będę pisać profesjonalnych recenzji czy notek na super hiper merytorycznym poziomie, w pełni wyczerpujących temat. To działka pasjonatek, które mają na to czas, wiedzę i chęci. Moje opisy to wyłącznie subiektywna ocena działania danego produktu, zamieszczona tutaj, by nie nudzić znajomych czytających mój blog prywatny.

I tyle, nie ma co dopatrywać się drugiego dna ani robić mi ewentualnych wyrzutów, że się nie przyłożyłam do recenzowania. Nie muszę - opisuję tyle, ile uznam za stosowne i jak uznam za stosowne. Po rzetelne recenzje odsyłam na blogi kosmetyczne. Tutaj są po prostu kendżi-opisy, tworzone dla chcących (zapoznać się z tematem), lecz leniwych (bo brak czasu lub chęci na samodzielne wgłębienie się w niego). Czyli takich jak ja ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz